Ciagniecie bolu brachowego.

W ciągu sześćdziesięciu lat swojej aktywności literackiej Jakub Kahan uprawiał bardzo różne rodzaje twórczości poetyckiej — od pieśni do dramatów. Swój cały majątek pozostawił instytucjom dobroczynności. Z tamtąd znowu do Gniewa, który zbudowali Mężni niegdy Krzyżacy co Prusy trzymali. Tego roku , w wirze wojny grupa żołnierzy armii Hallera hallerczyków zaatakowała zgierskich Żydów na ulicach miasta, obcinając im brody i ciągnąc za pejsy.

Niechaj o wojnach śpiewa Meonides dawnych, Jako możni Grekowie do Trojanów sławnych Z Sparty w nawach przez morze bystre żeglowali, I męstwem Ilionu mocnego dostali, Jako Antenor drogą ojczyznę swą zdradził, Jako Achiles ręką swą Hektora zgładził, Jako tenże ślicznego poraził Memnona, Jako z Lacedomonu uniesiona żona Królowi, jakim nawy porządkiem płynęły Przez morze, a u brzegów Dardańskich stanęły: A ja nieco wspomionę teraz piórem moim, Jakośmy żeglowali niegdy z królem swoim Do jego państw dziedzicznych z Sarmackiego brzegu, Jakicheśmy użyli strachów w morskim biegu, W który czas kazał maszty podnosić wysokie, I liny długie wiązać i żagle szerokie Wiatrolotnych okrętów, aby z Sarmacyi Co prędzej mógł pośpieszyć cny król do Szwecyi, Ojczystego królestwa, które mu zostawił Ojciec zacny, gdy się sam Prozerpinie stawił.

Terazby mi o Muzo w pamięć przywieść trzeba, Do jakich niebezpieczeństw nawyższy z nieba Bóg był przywiódł i króla, i tych co z nim byli, Gdy się naprzód od brzegów Sarmackich odbili; Jakiej Neptunus użył nad nami srogości, Kiedy wzburzył okrutne morskie nawałności, Które wielkie okręty pod niebo rzucały, I w przepaści bystrego morza ponurzały; Nie ruszyły go prośby, ani płacz nasz smutny: Kto wie dla czego się nam stawił tak okrutny?

Helikońska bogini, co Parnaskie wody Masz w mocy swej, i której Latoides młody Wdzięcznie przy lutni śpiewa, w chłodnym leśnym cieniu, Przy słodkim hyppokreńskim ciekącym strumieniu, Nadobna Kalioppe, uczyń z łaski twojej, Żeby ludzie słuchali z chęcią pieśni mojej. Gdy królowi nowinę smutną przyniesiono O śmierci ojca jego, zaraz zatrwożono I syna żałosnego, i polską koronę, Że miał na czas odjechać, i zostawić onę W ciężkim żalu, w tęsknicy: Jako gdy miłego Matka na czas odjeżdża syna jedynego, I sama też troskliwa, lecz i ku lepszemu I swojemu i jego, więc dogadza temu, Coby tę krótką żałość potem nagrodziło Długiemi pociechami, i z lepszem ich było, — Tak sławny król uczynił, na czas zostawiwszy Cne Polaki, i smutek w sercu zataiwszy; Z żałością swe pożegnał poddane życzliwe, A takiemi je słowy pocieszał troskliwe: W dobrej mi są pamięci wasze chęci wszelkie, Powolności, i trudy, także prace wielkie, Któreście dla mnie czasów swych podejmowali, Gdyście mię przed inszymi za pana obrali, Cni Polacy, mężnego Lecha potomkowie, I przesławnych przodków swych cnotliwi synowie.

Z żałością mi was przyjdzie tu na czas zostawić, A szwedzkiemi się nieco sprawami zabawić. Bo i słuszna powinność tego potrzebuje, I prawo przyrodzone samo rozkazuje, Żebym ojca miłego zacne ciało schował, I dziedziczne królestwo w pokoju zachował; To da Bóg odprawiwszy, chcę się wam zaś stawić W rychle, a tą żałością niedługo was bawić. Z lepszem to waszem będzie moje odjechanie, I z wieczną sławą waszą: ja jednak staranie O was mieć takie będę, jak ojciec życzliwy O jedynym synie swym, i będę tęskliwy, Dokąd cię zaś nie ujrzę narodzie cnotliwy, I zawżdy panom swoim ciagniecie bolu brachowego chętliwy.

Nie wątpię, że mi chęci tejże dochowacie I wiary, którą teraz z płaczem upewniacie. Oto ciagniecie bolu brachowego i córkę swą zostawiam jedyną, A ta mojej miłości niech będzie przyczyną, I serca chętliwego, poddani cnotliwi, Do was tę wam tu zlecam, tej bądżcie życzliwi.

Niech Bóg który na niebie widzi ludzkie sprawy Będzie z wami, i niech się wam stawi łaskawy.

Zgierz, Poland (Pages in Polish)

To mówił król, a żaden nie był między nami, Coby smutnych nie zalał oczu swoich łzami. A Zamojski, jak drugi Nestor, poważnemi Pożegnał go od wszytkich z płaczem słowy swemi. Zostawił wszystkich potem, i ciotkę troskliwą, A od płaczu wielkiego prawie ledwie żywą. Wstąpił w ciosaną szkutę, którą z wysokiego, Dębu cieśla misternie uczynił twardego: Wstąpiła i królowa, i siostra rodzona, Cnotami i dzielnością od Boga uczczona.

Piękna pogoda była, cicho Febus swoje Konie pędził, w podziemne zachodnie pokoje. Ledwie trochę od brzegu sternik wykierował, Ledwie most minął, który swym kosztem zbudował Zacny król August, alić wnetże popędliwy Wiatr wstał wielki, a sternik począł frasowliwy Trwożyć sobą, bo nie mógł dobrze szkutą władać, I sterem tam kędy chciał prze wiatr wielki składać.

Trzy kroć szkutę do brzegu wały przybijały, Trzy kroć ją ku Warszawie znowu obracały. Mało wiosła pomogły, któremi robili Ustawicznie, co na to naznaczeni byli. Dziwna rzecz, że i Wisła jakiś żałościwy Szum dawała, i lament czyniła płaczliwy, Żałując wielce pana swego odjechania, I chociaż na czas krótki takiego rozstania.

Co król widząc, był z tego wiele frasowliwy, I nadzwyczaj że nie mógł pośpieszyć tęskliwy. Podniósł oczy ku niebu, a nabożnie swemi Do Boga modły czynił słowy takowemi: Królu!

Królowa też z pannami swe prośby czyniła Do Boga, a do Wandy te słowa mówiła: Wando, śliczna bogini wiślnej bystrej wody, Coś swój wiek wiecznym bogom poświęciła młody, Któraś niegdy rządziła toż królestwo dawne, W którem cnoty twe i dziś wspominają sławne, Jakoś nieprzyjaciela mężnie poraziła, I wolności dzielnością swoją obroniła, Za co dziś siedzisz ciagniecie bolu brachowego boginiami w niebie, Śliczna nimfo słowieńska, pilno proszę ciebie, Ucisz Wisłę, ucisz wiatr, daj szczęśliwą drogę, Ty sprawuj nasze łodzie, a odpędź tę trwogę: A ja gdy da Bóg stanę u twojej mogiły, Gdzie lechijskie Dryjady twe ciało włożyły Pachniące tobie każę zapalić ofiary, I położę na ółtarz twój przystojne dary.

Śliczna Wisło Sarmacka, która swe potoki I źrzódła bystre lejesz w Ocean głęboki, Nie bądź nam tak przeciwną, staw się nam życzliwą, Twój to król, twój pan jedzie, daj drogę szczęśliwą. Ledwie tego królowa domawia, gdy w swoje Wiatr począł ustępować podziemne pokoje, A szkuty swym porządkiem zaraz popłynęły, I leniwe komiegi postępować jęły: Naprzód rotmani, ogorki z bolu w stawach szły łodzie dworzańskie, Więc piechota węgierska, potem szkuty pańskie: A król za niemi płynął w pięknej łodzi swojej Spiesznie w drogę, spokojna Wisło z łaski twojej, Już noc kruki w wóz ciemny zaprządz gotowała, Już i zorza wieczorna z morza powstać miała, Gdy król kazał nawrócić swemu sternikowi Co prędzej w prawą stronę ku Zakroczymowi.

Tamże przespał onę noc, a rano gdy młody Febus konie swe pędził z oceańskiej wody, Znowu wszyscy do wioseł chutnie się rzucili, I w drogę ku Gdańskowi dalszą się puścili.

Dzień był wesoły, woda szum wdzięczny czyniła, Wiatr cichy wiał, pogoda barzo śliczna była. Siła wsi król z obu stron, siła miast budownych Na Wiślnym brzegu minął, i zamków warownych. Ostrowów także wiele ślicznych, w których swoje Wiślne mają od wieków Najady pokoje, Te na ten czas w pobrzeżnych dąbrowach paliły Ofiary z ziół pachniących, a bogów prosiły, Żeby króla w szczęśliwym prowadzili biegu, I zdrowo postawili u gdańskiego brzegu, Żeby go zaś do Polski zdrowo przywrócili, I niedługo w Sarmackich krajach postawili.

Z tamtąd znowu do Gniewa, który zbudowali Mężni niegdy Krzyżacy co Prusy trzymali. Kędy wdzięcznie przyjęty i czczon od młodego Cemy i matki jego, która od zacnego Radziwiła ród wiedzie, z książąt idąc dawnych, W cnotach wielkich i w rzeczach rycerskich przesławnych. Ta męża ciagniecie bolu brachowego bo go nieżyczliwa W młodym wieku porwała śmierć nielitościwaTeraz swe lata wiedzie w pobożnym żywocie, Kochając się w cnej sławie nad wszytko ciagniecie bolu brachowego w cnocie Jedyną przed oczyma pociechę swojemi Mając syna takiego, który ojcowskiemi Ścieszkami do cnot idąc, myśli pilnie o tem Jakoby ciagniecie bolu brachowego ojcowskich dojść dzielności potem: Wątpić w tem nie potrzeba, gdyż to z przyrodzenia Zawżdy mężni Cemowie mają bez wątpienia.

BÓL LĘDŹWI a martwy ciąg (technika martwego ciągu)

Przez noc tam tylko został, bo zaś znowu płynął W drogę swą ku Gdańskowi, i Żuławę minął. Jest miejsce, gdzie odnoga Wiślna się udała, Kędy przedtem głęboka rzeka swój bieg miała, Lecz gwałtowną powodzią teraz inszym torem Przerwana, w bystre morze zdrojem płynie sporem, — Miasto leży nad brzegiem i zamek obronny, Jakiego żaden nie ma monarcha postronny; Mury dosyć wysoko wzgórę wyniesione, Wałami, przykopami zewsząd otoczone; Baszty i mocne wieże, ludźmi opatrzony, Strzelbą, i wszytkiem czego trzeba do obrony.

Ten niegdy wielkim kosztem zacni zbudowali Krzyżacy, i Malibork swą mową nazwali, Który potem dzielnością swą bitni posiedli Polacy, gdy z Krzyżaki ciagniecie bolu brachowego wojnę wiedli.

Tam kiedy król przyjeżdżał, z miasta się sypali Wszyscy, żeby swojego pana oglądali: Jako kiedy więc lecie wytoczą się rojem Hufcem pszczoły robotne wespół z królem swoim. A Kostka wojewodzic z chęcią czynił wielką Uczciwość panu swemu, i powolność wszelką, Potrzeb wszytkich dodając z Żuławy. Odprawiwszy sądowe za kilka dni sprawy Znowu się król pośpieszył, bo nie dopuściła Droga do krajów szwedzkich zabawiać się siła.

Kazał odbić od brzegu, i Tczów już daleko Zostawił, bo pogodny dzień był, wiatr ciagniecie bolu brachowego lekko, Śrzodkiem prawie głębokiej rzeki szkuta biegła Imo dąbrowę, która brzegowi przyległa: Alić Bol w stawie kciuka na reke nie wiedzieć zkąd wąż wielki płynie, Pędem przeciwko wodzie, i zarazem minie Wszytkie statki, które szły wprzód porządkiem swoim, Gościńcem ku Gdańskowi dawna Wisło twoim, Ten prosto do królewskiej przypłynąwszy łodzi, Pocznie się gwałtem wdzierać do niej, aż od młodzi Która wiosły robiła trzykroć odrzucony Daleko precz na wodę, a on rozdrażniony Chciał zaś znowu do szkuty, ale go flisowie Wiosły gwałtem odbili zaraz ku dąbrowie, Która po prawej stronie nad brzegiem leżała: Popłynął rozkrwawiony, co śliczna widziała Wiślna bogini; ona sama takie rzeczy Wie, co znaczą, i one niechaj ma na pieczy.

Wy ostatek wieszczkowie, co się na tem znacie, Przestrzedzeście powinni, i uznawać macie. A ty to w dobre obróć królowi ciagniecie bolu brachowego Boże, co wszytkiem władniesz, sprawy on któremu Swe polecił, ty już kończ przedsięwzięcie jego, I na coś go sam przejrzał dopomóż mu tego.

Już Gdańsk był niedaleko, ciagniecie bolu brachowego wieże wysokie Mógł widzieć, gdy się wszyscy za wiosła szerokie Ujęli, chutnie robiąc, żeby pośpieszyli, A co prędzej u ciagniecie bolu brachowego gdańskiego stanęli. Szły wprzód niewielkie statki, i zaś więtsze łodzie Królewskich urzędników, po głębokiej wodzie. Za temi Stanisławski, więc Tarło osobną Mając swą szkutę, dosyć we wszytkiem ozdobną: Gdzie królewska muzyka rozmaicie grała, A Feronia tego słuchając wzdychała, I Dryady co w chróstach nad brzegiem mieszkają, A w gęstych lesiech pruskich zdawna przebywają.

  • Poeta Jakub Kahan J.
  • Niektóre poezye Andrzeja i Piotra Zbylitowskich/Całość - Wikiźródła, wolna biblioteka
  • Вездеход вела биот Гарсиа.
  • Osteochondroza stawu
  • Николь была настолько утомлена, что уснула немедленно - еще до того как выключили свет и все закончили приготовления ко сну.
  • Расширяя знания друг друга, каждый углублял и свое понимание чудес Вселенной.

Niemojowski z Gniewoszem dworzanie za temi Kazali pilnie wiosły pospieszać swojemi. Cześnik Krupka, i grzecznej Pigłowski urody, Który z dzieciństwa strawił wszytek swój wiek młody Na rycerskich zabawach, rzeczypospolitej Zdrowiem swem i krwią służąc, i tem co z nabytej Wziął wysługi, i co mu jego zostawili Cni rodzice, którzy tu w cnotach wielkich żyli.

Wy co Pegaskich źrzódeł smacznych kosztujecie, A rytmy wdzięcznem piórem uczone piszecie, Podajcie to swym wierszem wiekowi przyszłemu, Jako mężni Pigłowscy Marsowi bitnemu Hołdowali, i w jakich potrzebach bywali, W których nakoniec zdrowie swe ofiarowali, I nad wszytko wdzięczniejszy żywot ulubiony: Jeden od Moskwi, drugi zginął postrzelony Od Kozaków swowolnych, którzy plądrowali Miasta i wsi koronne, i szkody działali Zbójcy w księstwie litewskiem: a ci nie pomnieli Na cnotę, ani Boga przed oczyma mieli.

Trzykroć szczęśliwi bracia, coście położyli Żywot swój dla ojczyzny: zdrowieście stracili, Które jednak za czasem śmierćby wam odjęła, A teraz sława wasza będzie wiecznie żyła, Którejeście w potrzebach swem męstwem dostali, Żeście żywot dla pana swojego podali. Bierzcie pochop do służby swej ojczyzny drogiej, Z ich męstwa, ciagniecie bolu brachowego synowie koronni, a srogiej Śmierci się nie boicie, kiedyżkolwiek przyjdzie, Zwłaszcza gdy o korony wszytkiej sławę idzie.

Za nim Sobieski, który z dzieciństwa przy dworze Wielkich pełen dzielności, pośpieszał się sporze, I zacny Wojna pisarz; wysokiego domu, W cnotach w męswie, w dzielności wprzód nie da nikomu.

Menu nawigacyjne

Więc Niegoszowski, który z swej nauki wielkiej, Z darów Pegaskich bogiń, godzien chwały wszelkiej. Za tymi ochmistrz zaraz Krasicki sędziwy, Senator zacny, panom swym zawżdy życzliwy, Który swe strawił lata na dworzech uczciwie Królów polskich, ojczyznie swej Choroby stawow Chihua cnotliwie, I krwie swej nie żałując, gdy potrzeba była, A wojna się koronie kiedy otworzyła: Ten nigdy nie omieszkał, i w tej sędziwości Nie chciał doma odpocząć już zeszłej starości, — Jedzie znowu za morze, ciagniecie bolu brachowego pokazać swemu Panu chęć wielką, i to co przystoi cnemu.

A nietylko sam, ale syna bierze z sobą, Aby tak panu więtszą był jeszcze ozdobą. Za Krasickim Tarnowski człek godności wielkiej, Podkanclerzy koronny, a ten godzien wszelkiej Pochwały, dla cnót swoich, i wielkiej dzielności, I zasług które czynił prawie od młodości Na dworzech królów polskich; wszytkie jego sprawy, Godneby dłuższej niż tu na ten czas zabawy, Lecz mnie się tu zabawiać nad tem teraz szkoda.

Za Tarnowskim łęczycki płynął wojewoda, Miński z przodków swych zacny, i z cnót swoich, który Wszytkiem od wiecznych bogów jest uczczony z góry: Dali godność, naukę, dzielny dowcip jemu W młodych leciech, a król się przypatrzywszy temu, Skłonił serce do niego, i między zacnymi Dał miejsce Senatory jemu w radzie swymi. Tu już zaraz królewna szwedzka w szkucie swojej Płynęła po głębokiej wodzie Wisło twojej, Córka króla zacnego, a siostra rodzona Sarmackich krain pana, która ozdobiona Wszytkiemi co ich jedno na świecie cnotami.

Tę ciagniecie bolu brachowego widząc Fauni z brzegu, z jej pannami, Boginie być nie ludzie raczej rozumieli: A słusznie, bo tak ślicznych nigdy nie widzieli. Za wszytkiemi dopiero król sam, krain wielkich Monarcha na północy możny, pełen wszelkich Cnót wysokich, dzielności, którego Bóg prawie Na to przejrzał od wieków sam z nieba łaskawie, Żeby wielkim królestwom takim rozkazował, I tak zacnym narodom rozlicznym panował.

Trzykroć szczęśliwa matko, któraś urodziła Takiego syna, słusznieś godna była Ciagniecie bolu brachowego wieku, żebyś była doczekała Pociech takich: nieszczęsna śmierć tego zajrzała. Jednak twe święte cnoty i pobożne ciagniecie bolu brachowego Nie będą w zapomnieniu, dokąd Bóg łaskawy Świat ten w cale zachowa, dokąd będzie wdzięczny Febus Nalewka ze zlotego odpadow leczenia stawow na niebie, i okrąg miesięczny.